Strona Główna  |  Materiały do pobrania |  Mapa strony |  Kontakt

Samotność we dwoje

Recenzja "Samotność we dwoje"Inne recenzje dla: "Samotność we dwoje" | Zobacz wszystkie recenzje

7.12.2011  |  zapachyksiazki.blogspot.com

Życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy tego chcieli, zaskakują nas wydarzenia, ludzie, a nawet własne uczucia. Nie bez powodu mówi się, że jeżeli chcesz rozśmieszyć Boga powiedź mu o swoich planach.

Maja i Adam to para niegdyś idealna, ich związek opierał się na zaufaniu i przyjaźni, liczne rozmowy pielęgnowały związek. Jednak natłok pracy, nieporozumienia i brak inicjatywy powoli budował między nimi mur, przez który ciężko im się przebić. Co musi się stać, aby tych dwoje znowu połączyła silna więź, a może jest już za późno?

Agnieszka Lis w swojej najnowszej książce udowodniła, że można czuć się samotnym w związku. Jest to motyw dość częsty w literaturze kobiecej, lecz muszę na wstępie powiedzieć, że sposób, w jaki ugryzła temat, wzbudził moją ciekawość i chęć przeczytania książki zamieniłam prędko w czyn. Nie ukrywam, że narracja prowadzona z punktu widzenia mężczyzny szybko wzbudziła moje uznanie, tym bardziej, że jest ona rzadko spotykana w książkach napisanych przez kobiety. Jak to miło, chodź na chwilę móc zobaczyć świat oczami mężczyzny, skomplikowanego, jak się okazało egocentrycznego i grającego tego poszkodowanego. Do tej pory buzuje się we mnie krew, jak pomyślę o „samotnym mężu”.

Autorka spisała się na medal, ponieważ emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania książki różniły się między sobą na każdym jej etapie. Początkowo odczuwałam współczucie, los bohatera książki wydawał mi się patowy, mężczyzna, który nad życie kocha żonę i stara się uchylić jej nieba, jest niespełniony i niedowartościowany. Żona zajęta pracą nie zauważa jego potrzeb, pomyślałam nawet, może i dobrze się stało, że znalazł kochankę. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy poznaję tego mężczyznę bliżej, przepraszam za słowa, ale to egocentryczna świnia. Na skutek pewnych wydarzeń, pokazał jak zadufanym, zapatrzonym w swoje potrzeby i narcystycznym jest człowiekiem. Nie chciałam oceniać jego postępowania, ale jest we mnie kompletny brak zrozumienia.

Abstrahując od moich emocji muszę powiedzieć, że książka jest warta uwagi, nie spodziewałam się takiego przebiegu wydarzeń i ich natłoku w ostatniej części książki. Zaskoczyło mnie zakończenie, co oceniam jak najbardziej pozytywnie, miałam jednak wrażenie, że autorka na siłę starała się skondensować ostatnie wydarzenia, bombardowana informacjami, czułam się jakbym, co najmniej czytała streszczenie, a nie powieść.

Po przeczytaniu książki targały mną sprzeczne uczucia, żal, złość, ponieważ nie potrafiłam zdystansować się do opisanych wydarzeń, ale także wdzięczność i możliwość docenienia tego, co mam. Na zadane pytanie: czy poczucie samotności w związku to coś, do czego trzeba się przyzwyczaić? Odpowiem stanowczo nie.