Strona Główna  |  Materiały do pobrania |  Mapa strony |  Kontakt

Agnieszka Lis - "Pozytywka". A jaką melodię wygrywa Wasza "Pozytywka"?

Recenzja "Pozytywka"Inne recenzje dla: "Pozytywka" | Zobacz wszystkie recenzje

21.04.2016  |  krainaksiazkazwana.blogspot.com

Idealny ślub, wspaniały mężczyzna, cudowny dom. Można by rzec życie niczym bajka. Jednak czy w bajkach jest tylko pięknie i kolorowo? Czy bohaterowie magicznego świata nie zmagają się z trudami losu? Nikt z nas nie wiem, jakie plany wobec nas szykuje życie i nigdy nie będziemy na to gotowi.

Monika, piękna i młoda ze zwykłego i prostego życia trafia do wspomnianej bajki. Poznajemy ją podczas wesela godnego samej księżniczki. Najpiękniejszy dzień życia każdej kobiety, a przynajmniej jeden z piękniejszych. Jednak Monika nie odczuwa euforii, pełni szczęścia zbyt przejęta detalami. Kobieta przeprowadza się do willi teściów i wspólnie z małżonkiem Robertem powinna wieść sielankowe życie. Chciałoby się powiedzieć: żyli długo i szczęśliwie. Z dnia na dzień Robert coraz bardziej odsuwa się od żony, ich miłość słabnie, a jedyne co ich jeszcze łączy to pragnienie dziecka. W wigilijny wieczór Monika oznajmia rodzinie radosną nowinę, jest brzemienna. Szczęście jednak, nie ma ochoty zawitać na dłużej, a niebawem nad żoliborską willę nadciągną ciemne chmury...

Agnieszka Lis ma niezwykle lekkie pióro, prosty, choć niebanalny język. Książkę czyta się naprawdę bardzo sprawnie. Pierwszą połowę powieści dosłownie pochłonęłam. Polubiłam główną bohaterkę, która bardzo przypominała mi Klaudię z powieści Edyty Świętek "Wszystkie kształty uczuć". Obie bohaterki miały w sobie to coś, co mnie do nich bardzo przyciągnęło. Bardzo kibicowałam Monice i na wieść o dziecku bardzo się ucieszyłam. Jednak wraz z czarnymi chmurami pojawiającymi się nad żoliborską willą, u mnie pojawiły się łzy, delikatnie spływające po policzku i zawieszające się na rzęsach. Tak bardzo jej współczułam, tak bardzo chciałam przytulić i jakoś pocieszyć. Tylko jak? Co można powiedzieć kobiecie w takiej sytuacji... Do teraz nie znajduję odpowiednich słów, bo czy w ogóle jakieś słowa na taki ból istnieją? Czy cokolwiek poza czasem jest w stanie choć odrobinę złagodzić ból, pozwolić zapomnieć? Nie sądzę.
Monika rzuca się w wir pracy i to, co z początku służyło jako mechanizm obronny, strategia przetrwania, z czasem stało się rutyną i jej stylem życia.

Z drugiej strony mamy Roberta i całą resztę. Mężczyzna początkowo bardzo zakochany w żonie, nie widzący świata poza nią, gdzieś po drodze się pogubił. Jego świat zawirował, a on nie za bardzo wiedział jak się z tego zamętu wydostać. Kiedy dochodzi do tragedii, jego życie zmienia się już na dobre. Nie daje Monice odpowiedniego wsparcia, nie dba o nią i nie zapewnia żonie bezpieczeństwa w swych silnych, męskich ramionach. Co mnie zaskoczyło, jedyną osobą, która od początku wyciąga pomocną i życzliwą dłoń do Moniki, jest jej teściowa Teresa. Matka Roberta często widzi w młodej kobiecie siebie sprzed wielu lat. Pamięta jakie popełniła błędy, których żałuje do dzisiaj.

Ja zmarnowałam swoje marzenia; nie oddawaj życia walkowerem.

Niestety druga połowa książki była troszkę słabsza, od pierwszej, jednak nie była zła. Przeczytałam ją również szybko, jednak nie odczułam już tak potężnych emocji jak wcześniej. Pojawiał się czasami na mojej twarzy uśmiech, ale już nie od ucha do ucha, jak wcześniej. Nie pojawiły się też łzy, choć były momenty, kiedy zamykałam książkę i przerywałam na chwilę lekturę bojąc się, że za chwilę znów uronię łzę. Pozytywce zdecydowanie towarzyszą mocne emocje, które mną targnęły. Autorka wystawia swoich bohaterów na wielką próbę życia. Autorka w ciekawy i ujmujący sposób przedstawia nam dramat kobiety, stojącej w obliczu strasznej tragedii. Jej przemiana i dojrzewanie do pewnego punktu życia są bardzo realne. Troszkę zawiodłam się zakończeniem, czegoś mi w nim zabrakło.

Reasumując Pozytywka to powieść z nutą zarówno słodyczy, jak i goryczy. Opowiada o szczęściu i samotności wśród ludzi, wśród najbliższej rodziny. Przedstawia tragedię młodych, kochających się ludzi i rozpad miłości. Ukazuje jak radzić sobie z depresją, jak wspiąć się na szczyty sławy, ale i jak z niej szybko spaść. Razem z Moniką poznajemy świat i podróż do psychiki i serca kobiety ponad wszystko kochającej swoje dziecko. Książka nie jest dla każdego. Jednego zachwyci i wyciśnie z niego emocje, zmusi do refleksji, innego zrazi. Ja jestem zdecydowanie bliżej tej pierwszej opcji. Osobiście z całą pewnością jeszcze nie raz sięgnę po twórczość Agnieszki Lis, gdyż mnie przekonała do siebie. Na koniec słowa, które szalenie mi się spodobały:

Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swoich planach.