Strona Główna  |  Materiały do pobrania |  Mapa strony |  Kontakt

Karuzela

RecenzjaInne recenzje dla: "Karuzela" | Zobacz wszystkie recenzje

24.01.2017  |  martamrowiec.pl

Karuzela należy do książek, których nie da się przeczytać w kilka wieczorów i nie mam na myśli jej objętości. Ta historia niesie w sumie olbrzymi ładunek emocjonalny i wymaga czasu, aby w spokoju ją przeżyć. Ta recenzja ma nieco osobisty charakter, jednak mam nadzieję, że mimo to ją przeczytacie.

Historia Renaty jest mi bliska z wielu powodów. Zwłaszcza w tym czasie. W swoim życiu dwa razy miałam chwile, gdy oczekiwałam na wyniki badań, po których diagnoza mogła brzmieć: nowotwór. Na szczęście wszystko skończyło się na niewyobrażalnym strachu. Mówi się, że choroba nie wybiera, jednak człowiek często zapomina, że zdrowia nie dostał na zawsze, i że należy o siebie dbać. Zazwyczaj wizyta u lekarza i badania traktowane są jako zło konieczne, a często decydujemy się na taką wizytę, gdy jest już za późno.

Główna bohaterka Renata wiedzie szczęśliwe życie, ma trójkę dzieci i kochającego męża. Często bywa zabiegana i przemęczona, coraz częściej zdarza jej się, że nawet najmniejszy uraz kończy się siniakiem. Lekceważy pierwsze objawy usprawiedliwiając je trybem życia jakie prowadzi. Ciągle w biegu. Dopiero badania, które długo odkłada, przynoszą bolesną diagnozę. Białaczka. Renata staje do walki z trudnym przeciwnikiem, jednak wie, że ma dla kogo walczyć.

Choroba nowotworowa to ciężki czas zarówno dla samego pacjenta, jak i jego najbliższych. Bardzo trudno jest patrzeć na cierpienie bliskiej nam osoby. Chemioterapia, mimo że z założenia leczy, równocześnie ma niewyobrażalne wyniszczające skutki na organizm pacjenta. Brak apetytu, utrata wagi, metaliczny posmak w ustach, wyczulenie na zapachy, wypadanie włosów, wymioty to tylko niektóre z nich. Utrata włosów, zwłaszcza w przypadku kobiet, jest trudnym i nieraz bardzo traumatycznym doświadczeniem. Podobnie jak późniejszy zakup peruki i przyzwyczajenie się do samej siebie. Niezwykle istotne jest, by w tym momencie mieć wsparcie w rodzinie i przyjaciołach. Bohaterka Karuzeli ma na kogo liczyć, chociaż czasami nadmierna troska matki bardzo ją irytuje.

Poza samą kwestią choroby i walki z nią, która stanowi oś dla całej historii, autorka skupia się też na innych problemach. Pokazuje wady i zalety macierzyństwa, a bycie matką trójki dzieci to nie lada wyzwanie. Wychodzą tutaj różnice pokoleniowe w kwestii wychowania w kwestiach poglądów na różne tematy. Świat ewoluuje, tak samo zmienia się podejście do wielu spraw. Agnieszce Lis świetnie udało się to zobrazować.

Autorka w swojej najnowszej książce stosuje ciekawy zabieg, a mianowicie nie tylko korzysta z retrospekcji, ale też wybiega w daleką przyszłość. O dziwo te wstawki nie zaburzają całej historii, a jedynie ją uzupełniają. Karuzela to trudna i przejmująca historia o chęci życia, miłości, chorobie i walce. Spory ładunek emocjonalny, jaki niesie ta opowieści zmusza nas do refleksji, do spojrzenia na swoje „problemy” z innej perspektywy, z dystansem. Czasami żyjemy nie zdając sobie sprawy, że wszystko ma swój termin ważności. Miłość, przyjaźń, zdrowie. Zdarza się, że jest on na tyle długi, że go nie dożyjemy. Czasem jednak w jednej chwili może się wszystko zmienić. Siedząc na szpitalnym korytarzu, na oddziale onkologii patrzyłam na osoby czekające na kolejną dawkę chemii. Były tam osoby starsze i młodsze, kobiety i mężczyźni. Choroba nie wybiera, nie patrzy na metrykę, stan cywilny, czy status społeczny. Życie jest ułomne i kruche i warto o tym pamiętać na każdym kroku. Czy żyjesz w pełni? Cieszysz się z tego, że jesteś zdrowy? Potrafisz być za to wdzięczny?

Karuzela to mądra i wzruszająca historia, która zmusza do zatrzymania, przewartościowania pewnych spraw i spojrzenia na swoje życie. Agnieszka Lis napisała książkę, która na długo pozostaje w czytelniku. Od samego początku kibicujemy Renacie i jej rodzinie. Walka z nowotworem jest trudna i wymagająca i do samego końca nie wiemy, jaki będzie jej wynik… Życie jest cudem i chociaż brzmi to nieco patetycznie, lecz trywialnie czasami o tym zapominamy. A powinniśmy pamiętać każdego dnia.