Strona Główna  |  Materiały do pobrania |  Mapa strony |  Kontakt

Karuzela

RecenzjaInne recenzje dla: "Karuzela" | Zobacz wszystkie recenzje

26.01.2017  |  cyrysia.blogspot.com

Niewyobrażalne cierpienie zżera mnie od środka. Pastwi się nade mną niczym kat nad swoją ofiarą. Tak silne emocje wywołała we mnie lektura ,,Karuzeli’’. Wprawdzie zdawałam sobie sprawę, że przyjdzie mi się zmierzyć z trudną tematyką, ale nie przypuszczałam, że będzie aż tak ciężko. Nie potrafię się pozbierać, nie umiem przejść do porządku dziennego… Dlaczego ten świat jest taki niesprawiedliwy? Dlaczego?

Fabuła poraża swoim realizmem, zmusza do refleksji i niewątpliwie pozostawia po sobie mocny ślad. Nic dziwnego, skoro jest oparta na autentycznych wydarzeniach. Pierwowzorem głównej bohaterki jest dziewczyna, którą autorka spotkała kiedyś w swoim życiu i postanowiła zainspirować się jej osobą. Poznajemy Renatę – mężatkę i matkę trójki dzieci, która przytłoczona codziennością, wiecznie zabiegana i zmęczona bagatelizuje pierwsze niepokojące objawy swojego organizmu. Z każdym dniem jest coraz gorzej. Kiedy w końcu decyduje się na badania okazuje się, że cierpi na przewlekłą białaczkę szpikową.

,,- To jest zaawansowany stan. Poważna sprawa. (…) Statystyka mówi, że sześćdziesiąt procent białaczek można wyleczyć. Nie upierałbym się, że akurat ten przypadek znajduje się po tej dobrej statystycznej stronie.’’

Rozpoczyna się wyścig z czasem. Czy miłość najbliższych i niezłomna batalia o powrót do normalności pomogą Renacie pokonać nowotwór? A może happy end nie jest jej pisany?

Najpierw niedowierzanie, potem szok, później nadzieja pomieszana ze łzami. Takie reakcje towarzyszyły mi podczas czytania tej książki. Pani Agnieszka stworzyła niezwykle przejmującą historię długotrwałej kuracji i walki z podstępną chorobą. Prawdziwie, bez żadnego retuszu, bez koloryzowania i naginania rzeczywistości czy przemilczania pewnych aspektów pokazuje, jakie są najczęstsze symptomy nowotworu krwi, jak wygląda przebieg leczenia i opieki medycznej oraz jakie są skutki uboczne chemioterapii np. wypadanie włosów, nudności, biegunka, zmiany smaku, zmęczenie itp. Zarazem uświadamia nam, że każdy pacjent to indywiduum, a nie tylko kolejny przypadek. Każdy z nich niesie swoją przeszłość, swoje doświadczenia, osobowość, własne sukcesy i porażki. Nie sposób pozostać obojętnym wobec tak szybko narastającego dramatu. Aż serce się kraje…

Jestem pod wrażeniem znakomitej kreacji postaci zarówno tych pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych. Pełnokrwiści, w żaden sposób nie idealizowani, z własnymi bolączkami i słabościami. Prym wiedzie oczywiście Renata – zwyczajna kobieta, taka, która mogłaby być naszą sąsiadką, którą spotykamy codziennie w osiedlowym sklepie bądź na ulicy. Po mistrzowsku nakreślono jej portret psychologiczny głęboko wnikając w jej myśli, uczucia, obawy czy motywy postępowania. Razem z nią przeżywałam strach, złość, rozpacz i ciągłą niepewność. Lecz w jednej kwestii nie potrafiłam jej zrozumieć. Chyba nie umiałabym zachować się tak spokojnie i szlachetnie. To ponad moje siły. Nie mogę jednak ujawnić o co chodzi. Nie mniej ważny jest także mąż Renaty. Na początku nie pałałam do niego sympatią, albowiem przez pewien epizod wiele stracił w moich oczach. Jednak kiedy zaczął sukcesywnie ocieplać swój wizerunek, zmiękłam i wybaczyłam. Wszak błądzić jest rzeczą ludzką. Dużo uwagi poświęcono również Darii - najlepszej przyjaciółce Renaty oraz Ani – siostrze Renaty. Obie kobiety zmagają się z własnymi zmartwieniami, próbując wyjść na prostą. Czy im się uda? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Autorka nie zapomina też o dzieciach bohaterki: Krzysiu, Krysi i Eryku. Z właściwą sobie bezpretensjonalnością podkreśla, jak trudno najmłodszym członkom rodziny uzmysłowić powagę zachodzących zmian, zaakceptować zaistniałą sytuację, przyzwyczaić się do niewygodnych pytań rówieśników czy też głupich drwin. W efekcie dochodzi do wielu nieprzyjemnych incydentów. Wszak każde dziecko inaczej pojmuje świat, inaczej reaguje na stres i inaczej przeżywa pewne problemy.

W powieści poruszono również temat rozwodów. Pisarka trafnie przedstawia mentalność małej społeczności, która stoi na straży swoich wartości, przyzwyczajeń, a jednocześnie pogrąża się w schizofrenicznym zakłamaniu. Wychowani w duchowej ślepocie potępiają wszelkie przejawy niemoralności.

,,Takie brudy, publicznie! I to przy kim? Jutro cała wieś będzie wiedziała. A tam jutro. Dzisiaj! Wstyd, co to będzie za wstyd.’’

Nawet jeśli mąż/żona zdradza, pije i bije – należy cierpliwie i w pokorze nieść swój krzyż. Ten wątek budzi szereg kontrowersji. Czy faktycznie lepiej tkwić do końca życia w toksycznym związku tylko dlatego, że z punktu widzenia nauki Kościoła katolickiego rozwód, to profanacja „wielkiego sakramentu”.
A może jednak lepiej uwolnić się od małżeńskiego jarzma i zacząć wszystko od nowa? Odpowiedź na to zagadnienie pozostawiam otwarte.

Nie sposób nie docenić wspaniały styl pisania autorki. Lekkie pióro, prosty, choć niebanalny język, naturalne dialogi, plastyczne opisy, płynna akcja, wiarygodnie zarysowane tło obyczajowe oraz spójna narracja przeplatana licznymi retrospekcjami z życia poszczególnych bohaterów. To wszystko składa się na wyjątkową lekturę najwyższej próby, wobec której nie sposób przejść obojętnie. Podoba mi się również zakończenie - nieprzesadzone, nieprzejaskrawione. Dokładnie takie, jak być powinno. Widać, że książka jest kompletna, obejmująca wszystkie czynniki. Generalnie pełen profesjonalizm.

Podsumowując:
"Karuzela", to jedna z lepszych powieści obyczajowych, jakie miałam dotychczas przyjemność poznać. Nie tylko podejmuje ważną, życiową problematykę, ale przede wszystkim ukazuje wielką siłę prawdziwej miłości, przyjaźni i poświęcenia, a także niesie ze sobą istotne przesłanie: nie lekceważmy ostrzegawczych sygnałów, jakie wysyła nam nasze ciało. Przecież nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. Po tysiąckroć polecam i radzę przygotować pudełko chusteczek.