Strona Główna  |  Materiały do pobrania |  Mapa strony |  Kontakt

Karuzela

RecenzjaInne recenzje dla: "Karuzela" | Zobacz wszystkie recenzje

30.01.2017  |  przystanekszczescia.blogspot.com

Agnieszka Lis wie, jak złapać za serce czytelnika i już nie puścić.

Główną postacią w tej powieści jest 35-letnia Renata. Jest żoną Mateusza i matką trójki pociech. Oddała się wychowaniu dzieci i nie pracuje zawodowo. Żoną jest od kilkunastu lat. Jest kobietą aktywną, potrafi uporządkować swój szaleńczy tryb życia. Wiadomo - zawieźć i przywieźć ze szkoły dzieci, zrobić obiad, dopilnować prac domowych, umyć, poczytać bajkę, czy po prostu porozmawiać wieczorem przy łóżku na dobranoc. Codzienność. Wszystko w biegu. Ciągłe zamieszanie, a gdzie czas dla siebie? Czy mąż jej w tym pomaga?
U Mateusza również zamieszanie, ale w pracy. Sprawczynią tego zamieszania jest Joanna, sekretarka, która zawsze jest w szpilkach, z pomalowanymi paznokciami i z uśmiechem na ustach. Taka to potrafi zamieszać ...

" Zamyśliła się. Byli małżeństwem od siedemnastu lat. Nigdy się nie kłócili, żyli zgodnie, a jednak...ostatnio nie czuła się szczęśliwa. Ciągle była zmęczona, a Mateusz dwa lata temu awansował i teraz w tygodniu praktycznie nie bywał w domu. Rzadko się widujemy, to i rzadko się kłócimy - myślała Renata."

Gdy zaczynają się kłopoty ze zdrowiem Renaty, oboje z mężem organizują pomoc w postaci przyjaciółki i mamy Renaty. Jak długo choroba będzie męczyć naszą bohaterkę? Najlżejszy dotyk sprawia, że na jej ciele pojawiają się sińce, które zwykle są efektem mocnego uderzenia czy ucisku. Diagnoza spada na nich jak grom z jasnego nieba. Czy ma szansę na całkowite wyleczenie?

Muszę się przyznać, że biorąc do ręki „Karuzelę”, spodziewałam się, że będzie to dobra książka. Nie spodziewałam się jednak, że będzie ona aż tak dobrze napisana- bogatym i pięknym językiem. Moim zdaniem to najlepsza powieść Agnieszki Lis- najbardziej dojrzała i poruszająca. Wciąga jak chodzenie po bagnie, im dalej, tym mocniej.

Wiele miejsca autorka poświęciła idei dobra i zła, pokazując, że to drugie nigdy nie rodzi się samo. Jest ono owocem ludzkich działań. Nie dbamy o siebie, nie badamy się na czas, a co gorsza, lekceważymy objawy naszego organizmu. "Karuzelę" należy sobie dawkować. Jest tu tyle zawartych emocji, że nie każdy czytelnik poradzi sobie z nimi. To również powieść o spełnionych i niespełnionych marzeniach oraz o skomplikowanych relacjach rodzinnych. Ciekawie pokazane są postacie, ich rysy psychologiczne, motywy postępowania, relacje z innymi ludźmi.

To poruszająca książka, w której interesujące są wszystkie wątki, a (prawie) każda postać zdaje się ożywać pod piórem autorki. I to zakończenie! Miażdżące serce i zapierające dech w piersiach.

Po przeczytaniu tej książki opakowanie chusteczek leżało obok mnie pozwijane w ruloniki, a moje serce rozwalone na tysiące kawałeczków. Kto jest winny? Autorka? Nie! Mały pięcioletni syn bohaterki-Krzyś. Rozwalił mnie doszczętnie na łopatki...mnie i moje serce.

"- Krzysiu? Krzysiu? - Mateusz szedł po schodach, zastanawiając się, gdzie mały się schował. Krzyś siedział pod grzejnikiem, skulony, z podwiniętymi nogami. W ręku trzymał butelkę perfum. - Krzysiu?
Mały popatrzył na ojca.
- Powiesz coś?
Chłopiec pokręcił głową.
- Chcesz milczeć?
Kiwnięcie.
- To pomilczymy.
To milczenie utrwaliło się."

Lektura tej książki jest wzruszającą opowieścią o miłości. Jest zarazem smutna, jak i wstrząsająca, ale warto po nią sięgnąć, gdyż należy do opowieści, które na długo, długo pozostają w pamięci.