Strona Główna  |  Materiały do pobrania |  Mapa strony |  Kontakt

Karuzela

RECENZJAInne recenzje dla: "Karuzela" | Zobacz wszystkie recenzje

04.02.2017  |  maasonpl.blogspot.com

Pamiętacie jak mówiłem wam w grudniu, że od tego roku biorę się za czytanie książek polskich autorów? Przynajmniej jedna na miesiąc! W tamtym miesiącu był to "Anaruk Chłopiec z Grenlandii", "W naszej rodzinie" i "Szatan z siódmej klasy", a w tym miesiącu jest to "Karuzela" od pani Agnieszki Lis. Nie rozumiem dlaczego tak mało osób czytających książki sięga po polskie tytuły skoro mamy tylu uzdolnionych autorów i u mnie na miejscu pierwszym jest między innymi pani Agnieszka Lis.

Zawsze kiedy spodziewam się lektury, którą ocenię na pięć, cztery gwiazdki, dostaję coś co zasługuje na o wiele lepszą ocenę i tak też było tym razem. "Karuzela" to taka odskocznia od książek jakie ostatnio czytam. Tam królują elfy, czarownice itd., a tutaj normalne życie. Normalne problemy. Jeśli czytaliście moją recenzję "Pozytywki" czyli innej książki pani Agnieszki to wiecie, że najbardziej spodobał mi się w niej styl pisania autorki i tak też było tym razem. Pani Agnieszka bardzo realistycznie opisała walkę Renaty czyli głównej bohaterki z chorobą. Do tego "Karuzela" tak samo jak "Pozytywka" jest napisana bardzo lekkim językiem co jest ogromną zaletą dla autorki bo tą książkę, liczącą ponad sześćset stron przeczytałem w parę godzin.

Skoro jestem już przy temacie stron i stylu pisania autorki muszę napisać dwa małe minusy - nic nie jest idealne haha. Mimo, że lekturę czyta się szybko to tak naprawdę wciągnęła mnie dopiero od dwusetnej strony, ale to jestem w stanie wybaczyć bo mimo wszystko książkę czytało się bardzo przyjemnie i szybko. No właśnie przyjemnie... Była tylko jedna przeszkoda, a mianowicie starsze panie ze szpitala haha. Niesamowicie wkurzało mnie kiedy zamiast "nie ma" zostały powiedziane słowa "ni ma" - ja wiem, że niektóre starsze panie tak mówią, ale to niesamowicie mnie wkurzało. No, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło bo to pewnie też przyczyniło się do tego jak ta książka jest bardzo realistyczna.

A więc podsumowując książka mi się spodobała. Dała mi ogromnego kopniaka do tego, żeby zacząć czytać więcej książek polskich autorów i ja na zakończenie tego posta chcę wam dać jedno wyzwanie - przeczytajcie w tym miesiącu przynajmniej jedną lekturę polskiego autora - oni nie gryzą! Możecie zacząć od "Karuzeli", a nie zawiedziecie się.