Strona Główna  |  Materiały do pobrania |  Mapa strony |  Kontakt

Pozytywka

RecenzjaInne recenzje dla: "Pozytywka" | Zobacz wszystkie recenzje

26.03.2017  |  czytam-dajeslowo.blogspot.com

Proza życia zabija wszystko, to co jest między ludźmi dobrego, Uczucia niszczy czas, życzliwi ludzie i przemijające dni. O tym właśnie przekonuje się Monika, bohaterka "Pozytywki".

Wychodząc za mąż Monika nie wierzy własnemu szczęściu. Ślub z wielką pompą, którego zazdrości jej cała wieś, bogaty i przystojny mąż oraz wielkomiejskie życie w willi teściów na warszawskim Żolibożu. Wielkie miasto otwiera przed dziewczyną swoje ramiona, dając nowe możliwości, ale i mamiąc wieloma pokusami. Coraz częściej ulega im Robert, który nawet w oczach żony przestaje być księciem z bajki. Młodych łączy jednak marzenie o dziecku. Gdy więc w wigilijny wieczór Monika ujawnia rodzinie wyniki testu ciążowego, nic jeszcze nie zapowiada tragedii...

Co się wydarzy w życiu Moniki i jaki będzie to miało wpływ na jej życie?

"Pozytywka" to opowieść o samotności jaką można odczuć nawet w "tłumie", o marzeniach, których spełnienie determinowane jest różnymi życiowymi sytuacjami, a także o stracie, która buduje wokół nas kokon z którego po czasie uwalniane są najgorsze instynkty. I tak właśnie jest w przypadku Moniki, która pnąc się wciąż po drabinie kariery, próbuje uciec od przeszłości i zaczyna pielęgnować w ten sposób nienawiść do samej siebie, jako formę samobiczowania za zdarzenia na które nie miała wpływu.

"Męczyła się z własną niezgodą na świat i samą siebie. Była skryta, dlatego nikt o tym nie wiedział. I nikomu nie przeszło nawet przez myśl, że ta pewna siebie, niesympatyczna kobieta jest bombą autonienawiści, że ta śliczna dziewczyna potrzebuje pomocy. Skoro nikt nie śpieszył jej udzielać, Monika postanowiła pomóc samej sobie" - podejmując się wciąż nowych wyzwań.

Po pewnym czasie jednak... "Była tak zajęta pracą, że zapomniała o pielęgnowaniu swojej nienawiści. Praca sprawiała jej radość i satysfakcję. Przestała być narzędziem kary, stała się celem samym w sobie. (...) Nie miała rodziny, towarzyskich zobowiązań ani ochoty na żadne inne zajęcia poza pracą. Nikt nie mógł jej dogonić, bo wszyscy chcieli pracować, aby żyć, a nie na odwrót".

Los jest jednak dla niej przewrotny, tracąc pracę Monika - dojrzewa i stawia w końcu czoła przeciwnością losu, odnajdując przy tym siebie. Zaczyna pozwalać sobie na...szczęście, które podobno nigdy nie miało być jej udziałem.

Nie powiem, książka poruszyła mną do głębi i wywołała emocje o istnieniu których nie miałam pojęcia. Stało się tak może za sprawą tego, iż sama po części utożsamiam się z Moniką.